Energetyka kapitalnie nadaje się do wyzysku, gdyż podobnie jak pieniądz jest dla przeciętnego śmiertelnika niepojętą abstrakcją. Dwutlenek węgla i kilowaty, w otoczeniu ideologicznego znieczulenia i pieniędzy, idealnie nadają się do ograbiania społeczeństw na potęgę.
Pomocny, w tym procederze jest również chaos informacyjny.
W miejsce argumentów, logiki i retoryki, tej w starożytnym wydaniu, dziś serwuje się nam lekkostrawną papkę okraszoną ideologią w efekcie czego mamy wierzyć w to co powie nam „telewizor”, a nie rozumieć.
Zaklęcia w rodzaju ślad węglowy, Zielony Ład, OZE, „płonąca planeta”, mikst energetyczny w połączeniu z dezinformacją wystarczają, by ciemny lud te ściemy łyknął, uznał za swoją religię, a nawet w nieodosobnionych przypadkach, zatroskany zaczął przyklejać się do asfaltu.
Ważne, że w takim chaosie można niezauważalnie realizować cele – zyski!
Kto realizuje zyski i nieodłącznie towarzyszący im, w unijnej oligarchicznej strukturze, wyzysk? Oczywiście, jak wszędzie, anonimowy „deep state”. Parafrazując Ewangelię – po szklanych wieżowcach, pałacach i jachtach ich poznacie.
Z kolei techniczną realizacją procederu zajmują się mianowani, desygnowani lub „prowadzeni” zarządzający.
Przeprowadzają oni na społeczeństwach masowe „pranie mózgów” angażując olbrzymią machinę indoktrynacji, stanowione prawo oraz swoje aktorskie i oratorskie talenty.
Istnieje prawdopodobieństwo, że sami niewiele rozumieją, ale poczucie podległego obowiązku nakazuje posłuszną realizację wskazanej przez mądrzejszych agendy. Znalezienie szerokiego grona popierających, zdeklarowanych, odpowiedzialnych i święcie przekonanych to już prosty i sprawdzony socjotechniczny zabieg.
Za wzorcowy przykład takiego procederu niech posłuży inwestycja energetyczna na polskich wodach przybrzeżnych Morska Farma Wiatrowa (MFW) Baltica 2, promowana przez samego Premiera Tuska, powtarzającego nieprawdę za innymi, że energia wiatrowa jest tańsza niż ta z konwencjonalnych źródeł, a także że trzeba zadbać, by polskie podmioty partycypowały w jak największym stopniu w realizacjach. Panie Premierze nie da się zakrzyczeć rzeczywistości choćby krzyczał Pan dzień w dzień i wniebogłosy.
Sprawdźmy.
O MFW wiadomo na pewno kilka rzeczy:
- na projekcie zarobi finansjera kredytująca komercyjnie przedsięwzięcie
- zarobi swoje prowizje UE poprzez kreacje pieniądza w ramach grantów, zwanych dla niepoznaki środkami bezzwrotnymi
- swoje prowizje pobierze także nasz narodowy „paser” BGK wprowadzający na rynek bokiem, poza budżetem i wbrew Konstytucji, kreowane pieniądze; jak pisze MFiPR – BGK wesprze inwestycje Baltica 2 kwotą około 6 mld zł z KPO
- przychody i zyski zapewnią sobie dostawcy sprzętu i technologii, koncerny zachodnie jak np. Simens Gamesa Niemcy (turbiny, gondole, łopaty), Fred.Olsen Windcarrier Norwegia (transport i instalacja turbin), Steelwind Nordenham Niemcy (monopale), Navantia Windar Hiszpania (monopale), Van Oord Holandia (montaż monopali i statki instalacyjne), Cadeler Dania (transport i montaż turbin), Orient Cable Shanghai (kable), Boskalis Holandia (montaż okablowania), Semco Maritime Dania (morskie stacje transformatorowe), a nawet PTSC Mechanical & Construction z Wietnamu (stacje transformatorowe), Seaway7 Norwegia (transport i montaż). Źródło: offshorewind.biz
- Czy pan Donald Tusk kpi sobie z nas Polaków mówiąc o potrzebie jak największego zaangażowania polskich firm w realizacjach farm wiatrowych?
- Polskie firmy zapewne będą miały swój udział w inwestycji, ale w bardzo małym ułamku.
- obywatele RP będą spłacać przez trzydzieści lat tę ponad trzykrotnie droższą, w porównaniu do Elektrowni Węglowej (EW), inwestycję
- w pakiecie zdegradujemy sobie środowisko betonowymi konstrukcjami na obszarze morza Bałtyckiego o powierzchni 190 km2, zdestabilizujemy Krajową Sieć Energetyczną i… podrożymy koszty energii elektrycznej.
Przykład ten wskazuje klasyczny, oligarchiczny podział ról w UE na beneficjentów rzeczywistych wg hierarchii piramidy złodziejstwa i euroludków, w tym przypadku narodowości Polskiej, zadysponowanych do ciemiężniczej, trzydziestoletniej pracy dla obsługi finansowych zobowiązań, również tych bezzwrotnych.
By ciemny lud nie zauważył procederu wyzysku potrzebne są kampanie dezinformacji.
Każdy już zapewne zauważył, że w tzw. publicznej debacie można powiedzieć wszystko. Dzisiejsza retoryka pozwala raz mówić jedno, a innym razem drugie, raz czarne, a raz białe.
Jeszcze niedawno słyszeliśmy, że gaz jest dobry i wymiana kotłów gazowych była wspierana złodziejskimi dotacjami, a po czasie słyszymy, że jednak jest „be” i trzeba będzie te kotły demontować.
Związku, pomiędzy budową przez Niemców rurociągów Nord Stream i planami szerokiej dystrybucji rosyjskiego gazu w Europie, a późniejszą agresją Rosji na Ukrainę i upadkiem tej koncepcji, jakoś nikt nie zauważa.
Zmieniły się warunki spalania gazu, czy co?
W naszym przykładzie dotyczącym MFW raz słyszymy, że energetyka wiatrowa jest najtańsza, bo przecież każdy wie, że wiatr jest za darmo, a innym razem słyszymy, że jest najdroższa, bo ma małą sprawność i jest niestabilna. I tak w kółko Macieju.
Akcja powoduje jednak reakcję, więc im większa jest sprzeczność, presja i nachalność, im większy chaos informacyjny, a jednocześnie większy finansowy drenaż naszych kieszeni, tym częściej i silniej pojawia się i nabrzmiewa społeczny opór oraz naturalna ludzka potrzeba wyzwolenia się spod ucisku. Najpierw jednak trzeba przejść osobistą transformację, aby rozumieć, a nie wierzyć.
Tyle tytułem wstępu.
Poniżej wykażę jak naprawdę jest z tym prądem.
- Nie przecząc temu, że człowiek jest największym szkodnikiem na planecie Ziemia, również w wyniku przyczyniania się do emisji CO2, to jednak musimy rozumieć, że bez dwutlenku węgla nie byłoby roślin, krzewów, drzew. Jest on bowiem podstawowym substratem fotosyntezy, gdzie właśnie z CO2 generuje się potrzebny nam tlen oraz węgiel dla budowy biomasy roślin tj. liści, korzeni, łodyg niezbędny dla ich wzrostu. Jest aż tak ciekawie, że im więcej dwutlenku węgla w atmosferze, tym szybszy jest przyrost biomasy.
- Jeśli już wiemy, że dwutlenek węgla jest życiodajny dla roślin, to już tylko krok do tego, by obliczyć, ile go „pożerają”. Otóż w mocno zalesionej Polsce (ponad 9 mln ha lasów) „konsumpcja” CO2 rocznie to około 40 mln ton i niestety maleje, głównie w związku z rzeczywistym zagrożeniem dla ludzkości i planety – głupotą. Dla zobrazowania tej ilości obliczmy, ile ton CO2 emituje rocznie najsprawniejsza polska elektrownia węglowa Jaworzno III. Emisja CO2 na 1 MWh wynosi około 1 tony. Jaworzno III ma roczną zdolność produkcji en. elektrycznej 6 000 000 MWh (6 TWh), czyli emituje do atmosfery 6 mln ton. Zestawienie 40 mln t – 6 mln t dużo mówi. Oczywiście emitentów CO2 jest znacznie więcej, włączając w to ludzkie oddychanie i samochody. Warto jednak wiedzieć jak można również tę nadmierną emisję redukować „z głową”.
- Kolejną ważną metodą redukcji śladu węglowego „z głową” jest oszczędzanie. Nie widzę w tym zakresie żadnej centralnie promowanej, publicznej aktywności. Kiedy słyszeliście od naszych zarządzających o potrzebie masowego, publicznego oszczędzania energii dla zmniejszenia jej konsumpcji, a co za tym idzie optymalizowania produkcji i redukcji śladu węglowego? Ja, za socjalizmu. Szeroko i publicznie promowane były hasła typu „kilowaty nie na straty”. Dzisiejszy brak takich kampanii, uświadamiających udział społeczeństwa i firm w redukcji CO2, może sugerować, że nie o to tu chodzi. Skala oszczędności może być ogromna. Wyobraźmy sobie różnicę, zaczynając od najdrobniejszych czynności, pomiędzy myciem zębów z użyciem kubka ciepłej wody w porównaniu z myciem pod bieżącą wodą. Albo gaszenie światła w pomieszczeniach, gdzie nas nie ma. Albo wyłączanie cyrkulacji ciepłej wody w nocy, gdy jest zbędna itd. W kraju, gdzie szuka się efektywności i redukcji CO2, rządzący zapominają o takiej społecznej edukacji? Coś tu chyba nie gra?
Zamiast tego mamy DSR (Demand Side Response), czyli redukcję zapotrzebowania, gdzie PSE płaci podmiotom za gotowość do redukcji mocy. Po co płacić? - Druga z zaniechanych metod na oszczędne gospodarowanie energią i tym samym na redukcję emisji CO2, to sterowanie i regulacja. Oczywiście są dostępne rynkowe, coraz lepsze rozwiązania, ale czy są promowane? A może są na nie dotacje? Chyba je przeoczyłem. Najprościej rzecz ujmując sterowanie umożliwia inteligentne gospodarowanie energią w naszych domach, mieszkaniach, w firmach ucząc nas przy okazji zagadnień optymalizacji i efektywności. Ale znowu, to nie o to chodzi. Efektywność i oszczędzanie nie przynoszą zysków konsorcjom i UE, a także pozbawiają budżet podatków.
- Nikt nie przeczy temu, że źródła OZE są niestabilne. Mamy ich w Polsce już 33,3 GW (źródło: gramwzielone.pl):
– fotowoltaika 22,97 GW, w tym prosumencka 12,7 GW
– energetyka wiatrowa na lądzie 10,35 GW - Idealnym sposobem na poprawę ich sprawności jest masowe magazynowanie. Dlaczego więc nie usprawniamy istniejącego OZE, a inwestujemy w kolejne destabilizując Krajowy System Energetyczny (KSE)? Odpowiedź jest ta sama – bo zyskałaby jedynie Polska, a nie globalne biznesy.
Przytoczyłem kilka przykładów udowadniających nam, że w całej tej ideologii klimatycznej, a także w tzw. miksie energetycznym nie chodzi o efektywność.
Nie mamy oszczędzać, optymalizować, magazynować – mamy więcej płacić.
Fiskalnym dowodem na tę tezę jest opłata ETS stanowiąca ogromy składnik ceny prądu, wprowadzona unijnymi dyrektywami.
Ważna uwaga – nie jest ona kosztem produkcji prądu! ETS to nic innego jak podatek. Niewiele ma wspólnego z klimatyczną walką z globalnym ociepleniem, jest po prostu kolejnym wpływem do budżetu państwa. W jakimś procencie wędruje również do unijnych kas, mimo że nie stanowi tzw. dochodów własnych UE. Już niedługo i to się zmieni.
Składnik ETS jest wyższy niż koszt wytworzenia energii z węgla!
Im wyższa końcowa cena prądu, tym wyższy jest także podatek VAT – ogromny składnik wpływów budżetowych.
Całkowite zużycie en. elektrycznej w Polsce za 2024 rok wyniosło 171 TWh brutto (forum-energii.pl), w tym:
- sektor przemysłowy 64 TWh
- transport 6,4 TWh
- gospodarstwa domowe 29 TWh (17%)
- zużycie własne oraz straty na produkcji i przesyle 25,5 TWh
- inne – reszta.
Przy cenie 1,-zł/kWh brutto x 29 000 000 000 kWh x 49,6%* – tylko gospodarstwa domowe płacą rocznie ok. 29 mld zł podatków.
*Według Eurostat Polska ma najwyższy składnik podatków w cenie prądu w UE i wynosi on 49,6%

To chyba tłumaczy, dlaczego mamy budować, konsumować, a nie oszczędzać i optymalizować.
A teraz obalmy mit o niższej cenie produkcji prądu z OZE i przyglądnijmy się kosztom wytworzenia prądu przez Morską Farmę Wiatrową Baltica 2.
Porównamy ją z kosztem produkcji energii z węgla kamiennego biorąc za podstawę dane z Elektrownii Węglowych tj. zaniechanej Ostrołęka blok C i funkcjonującej Jaworzno blok III.
By to zrobić możliwie rzetelnie musimy oprzeć się na bardzo istotnych założeniach, mających duży wpływ na wycenę. Na końcu wskażę także wątpliwości, które także mogą mieć na nią ogromny wpływ.
Koszt wytworzenia 1 MWh farmy wiatrowej MFW Baltica 2
Założenia:
- moc zainstalowana 1,5 GW
- capacity factor 30% – sprawność
- okres amortyzacji 30 lat
- koszt inwestycji 30 000 mln zł
- „paliwo” (wiatr): 0 – za darmo
- O&M (serwis, logistyka offshore, porty): ~20–30 €/MWh tj. 127,80zł/MWh
- amortyzacja wg obliczeń poniżej 253,68zł/MWh
- koszt finansowania w pierwszym roku 228,31zł/MWh, a uśredniony 115,-zł/MWh
Razem: 496,48 zł/MWh
Obliczenia do w/w:
- teoretyczna il. mocy do pozyskania w ciągu 30 lat w MWh -> 1,500MW moc zainstalowana x 0,3 cf x 24h x 365 dni x 30 lat =118 260 000 MWh
- roczny pozysk 3 942 000 MWh (~4TWh)
- składnik amortyzacji do 1 MWh 30 000 000 000 zł/118 260 000 MWh = 253,68zł/MWh
- koszt finansowania – dla 30 mld zł przy 3% stopie wyniesie w pierwszym roku ok. 900 mln zł / 3 942 000 MWh = 228,31 zł/MWh, a uśredniony 115zł/MWh
Koszt wytworzenia 1 MWh elektrowni węglowej (EW)
Założenia:
- moc zainstalowana 1GW (Ostrołęka C)
- okres amortyzacji, a dokładnie żywotność 40 lat
- koszt 6 000 mln zł – finansowanie bez kosztów obsługi
- capacity factor 38% – 60% czyli sprawność teoretyczna, ale przyjmujemy 0,5t węgla na 1MWh
- zużycie przy sprawności teoretycznej 60% ~0,27 t węgla / MWh przyjmuję jednak niższą sprawność 38%, a co za tym idzie większe zużycie węgla tj. blisko 0,5t/MWh – ta wartość zależy od kaloryczności, kopalnia Bogdanka to140,-zł/MWh,średnio w Polsce 150,-zł/MWh i tę wartość przyjmuję
- cena sprzedaży węgla 348zł/t i spada – Bank Światowy prognozuje dalszy spadek średniej ceny w 2026 r.
- eksploatacja i serwis (O&M operation and maintenance): ~10–15 €/MWh, przyjmuję górny pułap 64,-zł/MWh
- amortyzacja wg obliczeń poniżej 45,06zł/MWh
- koszt finansowania w pierwszym roku34,25zł/MWh, a uśredniony 27,-zł/MWh. Bankipod presją UE i ideologii odeszły od finansowania „coal projects”.
Razem: 286,06 zł/MWh blisko z wyliczeniami TVN24 (wartość na czerwono na zrzutce z ekranu TV, źródło: Forum Energii)

Obliczenia:
- teoretyczna il. mocy EW do pozyskania w ciągu 40 lat w MWh -> 1 000 MW moc zainstalowana x 0,38 cf x 24h x 365 dni x 40 lat =133 152 000 MWh
- rocznie 3 328 800MWh (3,3TWh)
- składnik amortyzacji do 1 MWh 6 000 000 000zł/133 152 000 MWh= 45,06zł/MWh
- koszt finansowania – dla 6 mld zł przy 3% stopie wyniesie w pierwszym roku ok. 180 mln zł / 3,328,800 MWh = 54,04 zł/MWh lub uśredniony 27zł/MWh
Mamy więc kalkulację cen energii opartą o wyliczenia na bazie oficjalnych, dostępnych danych. Niektóre z tych danych są niekwestionowane i obiektywne jak sprawność, przekładająca się w konsekwencji na maksymalny możliwy pozysk energii. Inne, zależne są od trudnych do sprecyzowania założeń np. żywotność instalacji, czy koszty obsługi finansowania. Ważny w zaprezentowanej kalkulacji jest fakt, że wątpliwości dotyczą bardziej MFW, ponieważ w związku z dużą ilością danych parametry EW są bardziej obiektywne.
Wątpliwości, które dodatkowo należałoby uwzględnić:
- jaki jest koszt kredytów komercyjnych w okresie eksploatacji? Ja założyłem średnio 3%, bo przecież ciągle jest inflacja a banki muszą pokryć koszty i zarobić, nawet jeśli jest to świeżo wykreowany pieniądz
- jaki jest koszt spłacanych przez Polskę do UE grantów poprzez wpłaty stanowiące tzw. unijne środki własne
- w kosztach nie uwzględnia się konieczności przewalutowywania zwracanych w długim okresie środków – pozyskiwana cena od konsumentów będzie w PLN, a zwrot zobowiązań w EUR, różnice spot to około 2%
- w koszcie finansowania nie liczy się ryzyka ewentualnej dewaluacji PLN do EUR – teraz PLN jest bardzo silny, ale w perspektywie czasu to się zapewne zmieni podnosząc koszty finansowej obsługi
- czy amortyzację MFW liczyć na 30 lat? Niemcy likwidują MFW Alpha Ventus na morzu Północnym już po 15 latach. Ich wiatraki nie osiągają założonej 30% sprawności
- zysk dla inwestorów (dla nas koszt), bo wyliczona wartość 1 MWh dla MFW, to tylko koszt; zastanawiające jest, że inwestor zobowiązuje sie do sprzedaży 1MWhza 305,95 zł/MWh + inflacja? Baltica 2 ma 25-letni kontrakt CfD (start po uruchomieniu w 2027 r.) z ceną bazową uzgodnioną w 2021 r. €71,82/MWh indeksowaną inflacją (2022-9,2%, 2023-6,4%, 2024-2,6%), a więc cena sprzedaży 1MWh na dziś wynosiłaby około €85,62 x 4,26= 364,73zł/MWh – ta stawka stanowi dopiero poziom ceny wytworzenia, bez uwzględnienia kosztów obsługi finansowania, bo one są dokładane później do cen dla odbiorców
- z kolei do kosztów energii z EW dolicza się koszty kosztownych wyłączeń w myśl tzw. elastyczności systemu. Elastyczne są oczywiście elektrownie wiatrowe, bo wystarczy nacisnąć guzik, by je wyłączyć, a nieelastyczne są węglowe, bo to trwa godzinami, a jednak wyłącza się węglowe, bo są „be” generując zbędne koszty – to unijne zalecenia
- tym niemniej wyłącza się także elektronie wiatrowe; czy zatem zakładana sprawność jest prawidłowa

Wnioski:
- Budowa elektrowni węglowych jest tańsza inwestycyjnie czterokrotnie. Pozyskiwany prąd z EW jest tańszy o 70%.
- Ilość energii elektrycznej z tzw. stabilnych źródeł oraz z magazynów mocy i tak musi zapewnić 100% zapotrzebowania rosnącej gospodarki, abyśmy byli bezpieczni na wypadek sporadycznie występujących minimalnych produkcji prądu z OZE.
- Dlaczego więc wstrzymano budowę EW Ostrołęka C, dlaczego pozwala się upaść polskiemu producentowi sprzętu energetycznego RAFAKO? Nasuwająca się odpowiedź jest przerażająca – bo to polskie aktywa i nie przyniosą dochodów unijnej oligarchii. My, Polacy mamy pozostać bezwolnymi konsumentami, przysparzać zysków innym, a z naszych elektrowni węglowych by tych zysków nie mieli.
- Ilość zainstalowanej dzisiaj w Polsce energii z OZE wynosi 33,3 GW i jest większa niż moc z EW (29,7 GW). Poza instalacjami konsumenckimi, o których poniżej, nie potrzebujemy inwestycji w MFW, które degradują środowisko – nieco inaczej niż górnictwo węglowe i energetyka węglowa – wznosimy „las” konstrukcji betonowo-stalowych.
- Potrzebujemy masowych magazynów energii typu elektrownia szczytowo-pompowa ESP Żarnowiec, która ma potencjał magazynowania 3,6 GWh – koszt takiej elektrowni (magazynu) to około 8 mld zł. Takie rozwiązanie kapitalnie zwiększyłoby sprawność istniejącego OZE i potencjał KSE. Za 30 mld inwestowanych w MFW Baltica 2 można by zbudować cztery masowe magazyny energii. Będąc „w szponach” UE nie zrealizujemy takiego scenariusza, bo uniezależnia nas i nie przyniesie zysków unijnej oligarchii i globalnym konsorcjom. Korzyści optymalizacji, efektywności i interesu polskiego konsumenta, nie są tu brane pod uwagę.
- Inna możliwość, to budowa bateryjnych magazynów energii; największy budowany w Polsce przez PGE w Żarnowcu ma pojemność 900MWh- koszt ok. 1,5mld zł
- Elektrownie jądrowe (EJ). Najbardziej zaawansowana jest w Lubiatowie – ma docelowo osiągnąć moc 3,75 GWe, a więc będzie miała 3,75 razy większą moc od kopalni węglowej Ostrołęka C (1 GW), ma mieć dużo większą sprawność CF rzędu 90% (EW 38%), oraz większą żywotność 60 lat (EW 40 lat), natomiast jest droższa inwestycyjnie 192 mld zł (EW 4×6 mld zł), co daje stawkę amortyzacji w cenie 1 MWh=108,-zł (EW 45,06zł). Jednakże gwarantowana kontraktowa cena za 1 MWh jest na indeksowanym poziomie 500 zł, czyli najdroższa na rynku. Dzisiejsza cena za 1 MWh na giełdzie wynosi 385,70zł/MWh (forum-energii.eu).
W przypadku elektrowni jądrowej należy ponadto zauważyć, że jest ryzykowna w każdym aspekcie: – koszty finansowania i długoletniej obsługi kredytów, – zagrożenia promieniotwórcze wynikające z potencjalnego przegrzania reaktora, mimo bezpiecznych pasywnych zabezpieczeń, – składowanie odpadów, – zagrożenie bezpieczeństwa na wypadek wojny (na takie okoliczności trzeba raczej rozśrodkowywać źródła prądu, bo EJ będzie pierwszym celem wroga). - Instalacje konsumenckie. W Polsce jest około 2,4 mln domów jednorodzinnych. Można założyć, że połowę z nich zasiedlają zamożni ludzie, czyli tacy którzy będą mogli zainwestować z własnych środków powiedzmy 60 tys. zł (alternatywnie mogą wziąć kredyt, nigdy złodziejską dotację) w najmniejszą sensowną instalację PV wraz z magazynem energii. Zyskają niezależność energetyczną, zmniejszą koszt zakupu energii, który dla takiej instalacji wyliczyłem na 0,83zł/kWh (obliczenie poniżej). Ja dzisiaj kupuję prąd z ENEA za 1,6zł/kWh. Koszt takiego obywatelskiego przedsięwzięcia wyniósłby -> 1,2 mln domów x 60k zł = 72 mld zł, a więc ponad dwa razy więcej niż koszt MFW Baltica 2, ale przyniósłby produkcję prądu 8 razy większą. Bez kredytów w zachodnich bankach, bez dotacji, bez udziału budżetu państwa!
Załóżmy, że będą to instalacje wyspowe tj. częściowo off grid, czyli wypięte z eksportu do KSE. Pozwolą one na uwolnienie ogromnej ilości GWh. Moc zainstalowana to 1,2 mln domów x 10 kW = 12 GW, a więc osiem razy więcej niż MFW (1,5 GW) i trzy razy więcej niż EJ (3,75GWe), przy identycznej sprawności jak EW dzięki magazynom energii i przy dwukrotnie niższej sprawności jak EJ (90%). Domowe instalacje PV o mocy 10 kW i z magazynem 20 kWh mogłyby dziennie konsumować -> 1,2mln domów x 0,027 MWh= 36 000 MWh, a więc trzy razy więcej niż MFW (10 800 MWh).
Czy ktoś w organach decyzyjnych ma o tym pojęcie? Władze bajdurzą nam o inwestycjach w EJ i MFW, które nawet nie zbliżają się do obywatelskiego potencjału! Ubytek wpływów podatkowych można osiągnąć w inny sposób, ale to już jest „wiedza tylko dla orłów”.
Koszt wytworzenia 1 MWh el. z fotowoltaiki PV 10 kW
Założenia:
- Moc zainstalowana 10 kW
- cena zestawu paneli fotowoltaicznych wraz z falownikiem np. chińskim Sungrow SG10RT, osprzętem i montażem na dachu np. firmy Soleko Polska = 30 000 zł brutto
- amortyzacja PV 30 lat (zachowują wydajność > 87,4%)
- produkcja roczna 9600 kWh tj. śr. miesięcznie 800 kWh i śr. dziennie 27 kWh co daje sprawność ca 11-12%
- ważna jest autokonsumpcja, która zależy od rodzaju i mocy zainstalowanej, wynosi ona 20-35%, przyjmuję śr. 25% off-grid
- żywotność systemu przyjmuję na 15 lat
- koszt paliwa – 0
- koszt obsługi – niemal 0
- magazyn 20kWh poprawia sprawności do 40-60%, przyjmuję śr. 50%, czyli 4800kWh rocznego zużycia w ramach autokonsumpcji
- koszt magazynu o pojemności 20 kWh to 30 000,-zł, żywotność przyjmuję 15 lat
- cena całego systemu to 60 000,-zł z żywotnością 15 lat, czyli amortyzacja roczna = 4 000 zł
- Koszt do 1 kWh 4 000/ 4800 kWh = 0,83zł/kWh
- moja rzeczywista cena prądu brutto za Czerwiec i Lipiec 2025 to 1,60zł/kWh, i będzie rosła, więc prąd z fotowoltaiki ciągle będzie tańszy
Jacek Ambroży

